Jednym z moich talentów według Gallupa jest osiąganie, co oznacza, że we wszystkim, co robię, stawiam sobie cel. Chcę, żeby wszystko do czegoś prowadziło. Chciałabym, żeby ten artykuł doprowadził Cię do tego, żebyś wiedział, co może Cię blokować przed tym, na czym Ci zależy. Opowiem Ci o dwóch tego typu mechanizmach. Oprócz tego dam Ci konkretne metody na radzenie sobie z nimi.

Zanim do nich przejdę, pozwól, że opowiem Ci o ćwiczeniu, które jest bardzo mocno jest związane z pierwszym mechanizmem. Nazywa się “pętla czasu” i demaskuje to, że w drzemie w nas o wiele większy potencjał niż nam się wydaje. Na sznurku jest zrobiona pętla i zadaniem dwóch grup jest przejście przez tę pętlę w jak najkrótszym czasie. To, co jest kluczowe to to, że jedna z tych dwóch grup zostaje ze mną, a druga wychodzi poza salę szkoleniową. Ta druga grupa dostaje tę samą pętlę sznurka, tę samą instrukcję i dowiaduje się, że mają 10 minut na to, żeby wymyślić, jak całą grupą przejść przez tę pętlę w jak najkrótszym czasie. 

Grupa, która zostaje ze mną w sali ma dokładnie to samo zadanie, ale jest jedna różnica: dowiaduje się, że ich zadaniem jest przejście przez pętlę w trakcie 3 sekund. Na wymyślenie na to sposobu również mają 10 minut. Jak łatwo możesz się domyślić, to cel, który jest bardzo trudny do osiągnięcia.

Fenomenalne jest to, że gdy te dwie grupy spotykają się, aby zaprezentować swoje sposoby realizacji zadania to następuje bardzo ciekawa rzecz. Najpierw zadanie wykonuje grupa, która była poza salą i przechodzą przez pętlę zazwyczaj w czasie około 8-10 sekund. Są bardzo zadowoleni, że zrobili to jak najszybciej. W tym momencie proszę o wykonanie zadania grupę, która dostała ambitny cel zrobienia tego w 3 sekundy. I okazuje się, że ta grupa osiąga co najmniej dwa razy lepszy czas niż pierwsza grupa – 4-5 sekund. Jest prawie o 100% lepsza. 

Po tym wszystkim zadaję im pytanie: Ile czasu z tych 10 minut faktycznie poświęciliście na rzeczywiste obmyślenie sposobu na realizację zadania?  Okazuje się, że grupa, która dostała za cel przejście przez pętlę “jak najszybciej”, poświęciła góra połowę czasu na planowanie. Natomiast druga grupa, która dostała ambitne zadanie przejścia przez pętlę w trakcie 3 sekund, poświęciła 100% swojego czasu. 

I, co ciekawe, pierwsza grupa mówi wtedy: Co z tego, że osiągnęliście tak świetny efekt, skoro wy musieliście się naharować, a my mieliśmy czas na to, żeby świetnie się bawić i żartować. Na to druga grupa odpowiada: To nieprawda. To tak ambitny cel sprawił, że się tak nakręciliśmy. 

Wtedy zadaję pytanie: Powiedz mi całkiem szczerze – która sytuacja daje Wam więcej satysfakcji. Ta, w której realizujesz cel i osiągasz go w 10 sekund czy tam, gdzie przez 10 minut i osiągasz zdumiewające rezultaty? W której z tych sytuacji masz odczuwasz dumę z siebie? 

Przenosząc tę sytuację na nasze życie to popatrz – jeżeli jedni są w stanie osiągać cele na zadowalającym poziomie, a drudzy są w stanie podwajać swoje wyniki, to podstawowe pytanie dotyczy tego, skąd się to bierze. Okazuje się, że podstawową różnicą, która miała wpływ na wyniki, był cel. 

Nasz mózg jest tak skonstruowany, żeby nas chronić przed nadmiernym wysiłkiem. Robi wszystko, żeby nas utrzymać w strefie komfortu. Cuda dzieją się dopiero wtedy, gdy wychodzimy poza nią. Dlatego to, co chcę podkreślić, to fakt, że jeżeli nie odczuwasz dyskomfortu to nie osiągniesz ważnych dla siebie rzeczy w życiu.

Co rozumiem przez “dyskomfort”? Są dwie sytuacje, które się na niego składają. W pierwszej z nich, czujesz się po prostu źle, bo jesteś chory lub zmęczony. Druga to ta, gdy wiesz, że musisz coś zrobić, co nie jest do końca dla Ciebie fajne, ale masz świadomość tego, że gdy to zrobisz to osiągniesz to, na czym Ci zależy. 

Jak wiesz, sama mieszkałam długi czas za granicą. Moim pierwszym zagranicznym krajem była Irlandia, gdzie na początku w ogóle nie pracowałam w zawodzie. Zarabiałam całkiem dobre pieniądze, ale czułam, że się nie realizuję. Wielu moich znajomych patrzyło na mnie i myślało sobie: Po co ona się tak pcha? Przecież zarabia dobre pieniądze to po co wymyśla sobie jakieś “samorealizowanie się”? Jednak miałam w sobie na tyle samozaparcia, żeby iść na przód. 

Jakiś czas temu dostałam maila, który szczególnie poruszył moje serce, bo przypomniał mi o tej walce pomiędzy komfortem a dyskomfortem, przez którą sama przeszłam. Napisała do mnie dziewczyna, która od pięciu lat mieszka w Anglii i pracuje w pracy poniżej swoich kompetencji. Marzy o powrocie do Polski i pracy w zawodzie, chociaż wie, że obecnie zarabia trzy więcej niż kiedyś. To piękny przykład tego, że jedyną rzeczą, która ją blokuje jest poczucie dyskomfortu. 

Kluczowe jest zadanie sobie pytania: Chcesz prawdziwie, czy wygodnie? Bo jeśli chcemy prawdziwe to musimy liczyć się z tym, że nie zawsze będzie komfortowo. Zachęcam Cię do pobrania ćwiczenia, które znajdziesz pod tym artykułem. Dzięki niemu chciałam Ci pokazać, że każdego dnia powinno Ci być trochę… niewygodnie. Bo, jeśli jest Ci zawsze wygodnie to znaczy, że się nie rozwijasz.

 

Trzy metody walki z komfortem

Tak, jak wspominałam wcześniej, natura naszego umysłu jest taka, że będziemy starali za wszelką cenę pozostawać w strefie komfortu. Dlatego, przygotowałam dla Ciebie trzy metody, które pomogą Ci w tym, żeby sobie z tym poradzić: 

 

1. Zacznij się porównywać

Wiem, może to brzmi dziwnie. Jednak chodzi mi tutaj o porówywanie się do osób, które osiągnęły to, o czym marzysz. Takich, które pokażą Ci, że jedyną osobą, która przeszkadza w osiągnięciu tego, o czym marzysz, jesteś Ty sam. Na przykład, jeśli chcesz schudnąć 10 kilogramów, to znajdź kogoś, kto wygląda świetnie i biega w maratonach. Taki wzór pomoże Ci obalić Twojego wewnętrznego sabotażystę, który mówi Ci, że nie dasz rady. 

Zastanów się nad celem, który jest dla Ciebie ważny. Pomyśl, co oznacza dla Ciebie “żyć prawdziwie i odważnie” i co byś chciał osiągnąć w trakcie kolejnych kilku miesięcy. Który obszar jest dla Ciebie szczególnie ważny?

 

2. Stwórz grupę wsparcia

Jesteśmy średnią ludzi, którymi się otaczamy. Przyjrzyj się, kim się otaczasz na co dzień – to wyznacznik tego, jakie rzeczy będziesz osiągać w życiu. Jeśli wokół Ciebie znajdują się wyłącznie osoby, które chcą pozostawać w strefie swojego komfortu, znajdź innych towarzyszy. Jeżeli nie znajdziesz ich wśród swoich znajomych, zapisz się, na przykład, do grupy Mastermind lub na jakieś zajęcia, które gromadzą osoby podobne do Ciebie.

 

3. Zadeklaruj się

Zadeklaruj się ze swoim celem – ogłoś to publicznie. Powiedz o nim trzem osobom. I to takim, przed którymi potem się nie wykręcisz. Wręcz poproś je o to, żeby Cię z tego rozliczyły. Badania pokazują, że to sposób, który jest bardzo skuteczny pod kątem samomotywacji. 

 

Spisz listę porażek

Zachęcam Cię do zaplanowania porażek, które poniesiesz w kolejnym miesiącu. To metoda, którą zapożyczyłam ze Stanów Zjednoczonych. Spisz porażki, które Cię czekają rozumiane jako próby robienia czegoś nowego.