Jak wiesz ogromnie wspieram każdego, aby szedł własną drogą. Ale widzę jak wiele osób nie rozumie, że pójście własną drogą nie zawsze jest proste. Dostaję wiele maili i pytań w tym temacie. Chciałam się z Tobą podzielić przykładem historii z jednego z ostatnich maili, jakie dostałam…

Ona, lat 28. Od kilku już lat pracująca w Anglii. Skończyła studia, ale koleżanka ściągnęła ją do Anglii bo tam lepsze zarobki, lepsza przyszłość itp. Ze względu na język najłatwiej było jej znaleźć pracę w restauracji. I nie oszukujmy się – zarabia tam całkiem niezłe pieniądze, szczególnie porównując to do zarobków w Polsce. I trwa to już prawie 4 lata. Pisze do mnie z pytaniem czy ja uważam, że powinna wrócić do Polski? Czy ja pomogę jej znaleźć tutaj pracę?

Ludzie na emigracji chcący potem wracać do Polski, ale bez doświadczenia to ogólnie bardzo ciekawy temat i pewnie o tym napiszę kiedyś inny artykuł. Przy okazji – znam to mocno z własnego doświadczenia, gdyż mieszkając przez 5 lat w Irlandii organizowałam między innymi konferencję dla Polaków dotyczącą zarządzania własną karierą za granicą (szczególnie dla ludzi którzy utknęli w pracy dużo poniżej ich kwalifikacji…).

Tym razem chcę jednak o czymś innym. O tym właśnie, że nie ma sukcesu bez poświęceń. Chcemy wygodnie, bez większego wysiłku, bez utraty obecnych przywilejów.

Wolimy wygodnie, zamiast prawdziwie.

Przewrotne jednak jest to, że może być i prawdziwie i wygodnie i z sukcesem.

Można mieć wszystko. Tylko nie od razu.

A my chcemy od razu. Pomyśl o przykładzie tej dziewczyny. 4 lata pracowała w restauracji. Zarabiała dobre pieniądze, żyła na dobrym poziomie. Jednak przyszedł moment w jej życiu gdzie wolałaby już jednak wrócić do Polski, ale też żyć godnie. I to jest trudny moment życiowy. Decyzja, od której zależy całe nasze dalsze życie.

Znam tysiące ludzi, którzy żyją godnie, pracują w swoich zawodach, zarabiają bardzo dobre pieniądze. I mówię tutaj o Polsce. Są zadowoleni z tego co robią. Jak się przyjrzymy ludziom na pewnym szczeblu w organizacjach to im absolutnie nie opłaca się ze względów finansowych emigrować gdziekolwiek.

Zauważ co powiedziałam – “na pewnych szczeblach”. Właśnie! Nie od razu! Dopiero jak dotarli wyżej. Jak zainwestowali w siebie, w swoje kompetencje, w budowanie właściwych kontaktów, w budowanie marki na własny temat. Po kilku latach pierwszych inwestycji okazuje się, że nie opłaca się już schodzić niżej. Jeśli dobrze zarządzasz swoim rozwojem, swoją karierą to idziesz tylko do przodu, na górę (i nie chodzi mi tutaj tylko o wspinanie się po szczeblach kariery, mówię tutaj też o tym, że stajesz się coraz lepszym ekspertem, z coraz większą wiedzą, coraz bardziej potrzebnym i niezbędnym na rynku, a co za tym idzie co raz lepiej wynagradzanym…)

Tylko w nas nie ma cierpliwości. My chcemy od razu. Nie chcemy się poświęcać. Wolimy żyć wygodnie niż prawdziwie. Ta dziewczyna z mojego listu ma dwie drogi:

Wygodną – pozostać w miejscu w którym jest. Wybrać komfort finansowy z pełnym tego konsekwencjami.

Prawdziwą ale trudniejszą na początku – zrozumieć co jest jej talentem, czym chce się zajmować zawodowo i krok po kroku budować w tym swoje doświadczenie. Na początku całkowicie od podstaw. Licząc się też z tym, że będzie dużo mniej zarabiać na początku.

To jest decyzja, którą każdy z nas musi podjąć sam.

Zawsze polecam osobom, z którymi pracuję, aby spojrzały na swoje życie z perspektywy czasowej. Jak chcą widzieć swoje życie za lat 10? Kim są? Co robią? Ile zarabiają?

Perspektywa czasowa pomaga odpowiedzieć na pytanie co ja naprawdę chcę? I dodaje siły do tego, aby w trudniejszych początkach widzieć wizję końca i z determinacją osiągać swoje cele.

Można żyć i prawdziwie i wygodnie.

Do tego jednak potrzeba mądrej strategii na samym początku i determinacji w jej realizacji.

Tego Wam życzę z całego serca!

Ela

P.S. Napisałam też inny artykuł o frustracji – mojej własnej, w mojej drodze.

Chcesz zostać swoim coach'em?

Zapisz się na "Self Coaching Program"