Dla wielu z nas nowy rok może oznaczać nowe życie i nowe cele, które sobie stawiamy. To taki moment, który ma coś takiego w sobie, że chcemy spróbować jeszcze raz. Wiem, że często jest tak, że wielu z nas nie lubi sobie stawiać postanowień noworocznych, bo tyle rzeczy już nam nie wyszło… że obawiamy się, że nowy rok w niczym nie będzie różnił się od poprzedniego. 

Dlatego chciałabym Cię zachęcić, nieco przewrotnie, do niestawiania sobie celów na nowy rok. Chciałabym Ci pokazać, co się z nami dzieje, kiedy decydujemy się zamarzyć o czymś wielkim. Tym razem sięgniesz po coś niemożliwego w swoim życiu.  

 

Sięgnij po niemożliwe

Kiedy pracuję coachingowo ludźmi to moim zadaniem jest skłanianie ich do sięgania po niemożliwe. Dlaczego? Zauważ, że kiedy przypomnisz sobie najfajniejsze momenty w swoim życiu, w których czułeś dumę i satysfakcję z samego siebie, to były one związane z tym, co było bardzo trudne do osiągnięcia. 

Niektórzy mówią, że gdy wychodzisz poza własną strefę komfortu i udaje Ci się coś osiągnąć, to masz niesamowite poczucie dumy z samego siebie. Dzisiaj opowiem Ci o czymś jeszcze większym. O marzeniu o czymś, o czym dotychczas nawet bałeś się marzyć. 

Nie chcę jednak, żeby był to jeden z kolejnych motywujących artykułów, których przeczytanie nic nie zmieni w Twoim życiu. Chcę, żebyś zastosował to, o czym Ci opowiem, w praktyce. 

Dlatego pokażę Ci cztery rzeczy. Po pierwsze, pokażę Ci, po co w ogóle sięgać po rzeczy niemożliwe. Dowiesz się, jakich umiejętności do tego potrzebujesz i pokażę Ci, jak to zrobić. Na koniec, nauczysz się, jak połączyć marzenie o niemożliwym ze swoją codziennością. 

Bardzo ciekawa jest dla mnie gra, która toczy się na co dzień w naszej głowie, pomiędzy dwoma biegunami. Jeden z nich mówi: Zacznij doceniać to, co masz. Przestań szukać non stop nowych wyzwań i celów. Zacznij czerpać radość z tego, jak wygląda Twoje życie tu i teraz. 

Drugi biegun polega na tym, że w ogóle nie doceniasz tego, co masz i ciągle biegniesz na przód. Nieustannie chcesz zdobywać nowe szczyty i iść dalej, i dalej. To sprawia, że Twoje życie staje się ciągłą gonitwą, w której wydaje Ci się, że dopiero w momencie, gdy osiągniesz kolejny cel, będziesz mieć w końcu poczucie satysfakcji. 

W tym artykule chcę połączyć te dwa bieguny. Myślę, że nie ma nic złego w tym, żeby z jednej strony doceniać to, co już masz i cieszyć się z tego, jednocześnie podążając za czymś, za czym nawet boisz się podążyć.

Dzisiaj, patrząc na swoje życie z perspektywy 45-latki, widzę jak wiele pasji miałam w sobie do sięgania po niemożliwe, mając 20 lat. Widzę, jak dużo racjonalniej podchodzę do niektórych rzeczy, oceniając je jako nieosiągalne – to sprawia, że nawet nie podejmuję próby. 

I zauważ, że młodość ma coś takiego w sobie, że nie boimy się marzyć o rzeczach, które wydają się niemożliwe. Im jesteśmy starsi, tym bardziej zaczynamy myśleć w kategoriach racjonalności, mówiąc: Dajmy sobie już spokój!

Ostatnio, napisał do mnie jeden ze słuchaczy mojego podcastu o tym, że zawsze marzył, żeby zostać muzykiem. Wyobraź sobie, jaki ogrom pracy trzeba włożyć, żeby naprawdę zostać muzykiem i zarabiać tym na życie. Jak robimy, kierując się racjonalnym podejściem? W pewnym momencie zarzucamy te marzenia i idziemy do zwykłej pracy, a muzykę tworzymy w garażu. W tym artykule pokażę Ci jak myślenie irracjonalne, które Amerykanie nazwaliby “thinking Big”, może dać Ci moc do wpływania na Twoją rzeczywistość.  

 

Po co sięgać po niemożliwe?

Dlatego, że daje nam to ogromną siłę do mierzenia się z rzeczywistością. Mamy tylko jedno życie i to my mamy prawo postawić sobie takie cele, żeby na jego koniec spojrzeć do tyłu i powiedzieć: Wow, aż mi się wierzyć nie chce, że dałem radę! 

Pomyśl… w 2012 roku Ewa Chodakowska decyduje się zbudować imperium oparte na tym, kim jest i pomagać milionom kobiet w osiąganiu idealnej sylwetki. Popatrz, jak wiele osiągnęła w prawie 10 lat, aż po dziś dzień – jest znana w całej Polsce, a jej działania mają ogromny zasięg. 

Innymi przykładami są Richard Brown, który zaczął od sklepu z płytami, a skończył z wytwórnią Virgin, czy Richard Branson, który marzył o locie w kosmos i o tym, żeby każdy mógł tam podróżować, co za jakiś czas okazało się być możliwe. 

Tak wiele niesamowitych wynalazków nie powstałoby do dzisiaj, gdyby nie to, że byli tacy, którzy uwierzyli w niemożliwe i sprzeciwili się w myśleniu tu i teraz. Wszyscy mówili np. To niemożliwe, żebyśmy mogli sobie ot, tak, latać w kosmos. Aż znalazł się ktoś, kto powiedział: Co to znaczy “niemożliwe”? To jest niemożliwe teraz, ale to mój życiowy cel, do którego zmierzam i kiedyś to będzie możliwe! Zobacz, jak wiele by się nie wydarzyło, gdyby nie mieli wiary w coś, czego nie możesz dotknąć. 

 

Czym to się różni od zwykłego stawiania sobie celów?

Cele, które sobie zazwyczaj stawiamy tylko troszeczkę wychodzą poza to, co wymaga od nas bardzo dużego wysiłku. Myślenie o ambitnych celach to np. powiedzenie sobie: Na koniec roku chcę zarabiać trzy razy więcej niż teraz! To coś, co niewątpliwie będzie bardzo trudne i może wymagać od Ciebie dużo działania i wiary w to, że Ci się to uda. Natomiast myślenie o rzeczach niemożliwych to postanowienie sobie np. Na koniec roku chcę zarabiać trzydzieści razy więcej niż dzisiaj. 

Myślenie ambitne, w odniesieniu do biegania, może wyglądać tak, że nawet, jeśli dzisiaj jeszcze nie biegasz, myślisz sobie: Na koniec tego roku przebiegnę maraton! I już czujesz ekscytację, bo to coś, co jest naprawdę ogromnym wyzwaniem. Z kolei, w tym samym przypadku, myślenie w kategoriach niemożliwego to moment, w którym powiesz sobie: W swoim życiu przebiegnę 50 maratonów! Albo, i ultramaratonów! To pomyślenie o czymś, co w ogóle wykracza poza Twoją sferę możliwości. 

 

Jakie umiejętności będą Ci potrzebne?

Żeby myśleć o rzeczach niemożliwych, musisz nabyć umiejętność wiary w coś, czego nie możesz dotknąć. Nawet, jeśli jest to czymś, co nie wiesz jak na ten moment mógłbyś osiągnąć i wydaje się kompletnie niemożliwe.

Wyobrażenie sobie osiągnięcia rzeczy, która jest niemożliwa i odważenie się na to, żeby o niej zamarzyć daje ogromny zastrzyk motywacji. Przypomnij sobie, kiedy wyszedłeś chociaż trochę poza strefę swojego komfortu. A teraz sobie wyobraź co byś poczuł, gdybyś osiągnął coś, o czym tylko marzyłeś przez ostatnie 20 lat, ale nigdy nie miałeś śmiałości, żeby przekuć swoje pragnienia w czyny. 

I właśnie po to warto marzyć o rzeczach niemożliwych – żeby ten power i radość, którą poczujesz po ich osiągnięciu, wdrażać do swojej rzeczywistości. 

Wyobraź sobie, że w styczniu planujesz wakacje i wymyślisz, że chciałbyś np. pojechać na czterotygodniową wycieczkę po Ameryce Południowej. Wyobrażasz sobie już te piaszczyste plaże i niezliczone przygody, które na Ciebie czekają… Przez kilka następnych miesięcy planujesz i dogrywasz każdy element wycieczki. I za każdym razem, gdy to robisz, czujesz ogromną ekscytację i myślisz sobie Wow! Niedługo jadę na tak fajne wakacje! 

Prawda jest taka, że często radość z oczekiwania jest większa niż ta, którą odczuwasz, gdy to, na co czekałeś, rzeczywiście się wydarzy. Tak jest też chociażby ze Świętami – zobacz, że sam fakt czekania na nie, jest fajniejszy niż same Święta 😉 

Tak samo jest z oczekiwaniem na rzeczy niemożliwe. Jeśli pomyślisz: Wow, kiedyś przebiegnę 50 ultramaratonów! Nawet nie spodziewałem się, że mój organizm jest w stanie coś takiego znieść! i będziesz w stanie poczuć tą radość, i ekscytację, to przełoży się to na Twoje samopoczucie. Da Ci to energię i siłę, żeby cieszyć się z tego, co się wydarzy w przyszłości, jednocześnie doceniając to, co dzieje się dzisiaj. Dzięki temu stajesz się po prostu szczęśliwszym człowiekiem. To pierwsza, płynąca z tego korzyść.

Jest jeszcze druga. Pomyśl… gdyby Ewa Chodakowska tylko i wyłącznie funkcjonowała na poziomie mentalnym i marzyła: Ale to by było cudownie wpływać na miliony kobiet, żeby dbały o swoje zdrowie! – jednocześnie nie robiąc nic, to nie oszukujmy się, na pewno nie udałoby się jej tego osiągnąć. 

Dlatego nie zapominajmy o tym, że osiągnięcie tego, co niemożliwe, będzie wymagało od Ciebie ciężkiej pracy. Ale jeśli mocno w to uwierzysz i będziesz mieć cel długoterminowy, który będzie Cię napędzał, to gwarantuję, że podejmiesz o więcej działań niż zawsze i o wiele mniej będziesz się przejmować porażkami, które pojawią się na Twojej drodze.  

Podejrzewam, że zanim świat usłyszał o Ewie Chodakowskiej w 2012 roku, to pewnie przez 10 wcześniejszych lat podejmowała wiele działań związanych z fitnessem. Dlatego pamiętaj, że to nie jest tak, że od razu zacznie nam wychodzić. Często słyszymy o sławnych ludziach dopiero, gdy zaczynają osiągać sukcesy, ale nikt z nas nie patrzy wstecz. Nikt nie zwraca uwagi na to, jak wiele wysiłku włożyli zanim ten sukces osiągnęli.

Jeśli wierzysz w to, że czeka na Ciebie do osiągnięcia wielki cel to nawet, jeśli upadniesz – podnosisz się i idziesz dalej. Bo wiesz, co na Ciebie czeka. Jeżeli odkryłeś, czym jest ten wielki cel, który masz w życiu, to dopiero wtedy jesteś gotowy do planowania kolejnego roku.

Bardzo zachęcam Cię do tego, żeby korzystając z tego, że czeka nas nowy rok, podszedł inaczej do stawiania celów. Zacznij najpierw od sięgnięcia po rzecz niemożliwą i od odważnego otwarcia własnej głowy. Zastanów się, czego bardzo byś chciał, nawet jeśli nie wierzysz w to, że jesteś w stanie to osiągnąć. Odłóż racjonalizm na bok i odważ się marzyć. 

Im jesteśmy starsi, tym więcej w nas racjonalności, dzięki naszej życiowej mądrości. I to jest coś, co jest naprawdę piękne, ale przy okazji gubimy odwagę do marzenia o rzeczach wielki. Może się okazać, że Richardowi Bransonowi nigdy nie uda się skonstruować transportu na Księżyc, który będzie dostępny dla każdego. Jednak gwarantuję Ci, że dzięki temu, że sięga po rzeczy niemożliwe, zajdzie w życiu o wiele dalej ze swoimi innymi marzeniami. I to jest ta przewrotność właśnie w sięganiu po rzeczy niemożliwe – nawet, jeśli ich nie osiągniesz to zajdziesz o wiele dalej, niż się spodziewałeś. 

Kiedy sięgasz po rzeczy niemożliwe, to do rzeczywistości wnosisz dwie rzeczy: radość, którą możesz czekać z oczekiwania na nie i siłę i motywację do podejmowania działań, bo wiesz, dokąd podążasz. 

Nie chodzi mi tylko i wyłącznie o to, żeby Cię zmotywować, bo to nie wystarczy. Oczywiście, chcę, żebyś się zainspirował, ale chcę też, żebyś zrozumiał, jak to działa w praktyce. Dlatego pod artykułem znajdziesz ćwiczenie do pobrania, które Ci w tym pomoże.

Chcesz zostać swoim coach'em?

Zapisz się na "Self Coaching Program"