Zaraz opowiem Ci historię z ostatniego mojego szkolenia. O zmianie której nie chce żadna z nas. Co więcej – o zmianie, która jest powodem, że tak wiele kobiet nie idzie wyżej, nie sięga po swoje. Ale po kolei…

Kobiety mają moc. To na pewno. I wiele z nas decyduje się z niej skorzystać. Problem polega tylko na tym, że tę moc eksploatujemy do granic możliwości! Ta moc często zamienia się w złą energię. Silna kobieta zamienia się w „sukę”. Jakby to ktoś dosadnie powiedział….

W którym momencie silne kobiety zamieniają się w „suki”? Każda z nas zna taką. Silną kobietę, której pozycji nikt z nas nie zakwestionuje.

Kobiety mają moc. To na pewno. I wiele z nas decyduje się z niej skorzystać. Problem polega tylko na tym, że tę moc eksploatujemy do granic możliwości! Ta moc często zamienia się w złą energię. Silna kobieta zamienia się w „sukę”. Jakby to ktoś dosadnie powiedział….

W którym momencie silne kobiety zamieniją się w „suki”? Każda z nas zna taką. Silną kobietę, której pozycji nikt z nas nie zakwestionuje.

Może nawet budzą nasz podziw czy zazdrość „Jak jej to się wszystko udaje???”

Jednak na pewno nikt z nas jej nie lubi.

Co więcej – przykłady takich kobiet są dla niejednej z nas dowodem, że absolutnie nie warto iść na szczyt bo zmiana grozi każdej z nas… A w głębi tak naprawdę każda z nas chce być lubiana. Co więcej  – każdy człowiek chce być akceptowany i lubiany przez innych (nawet jeżeli mocno temu zaprzecza 😉

To jak to się dzieje, że silne kobiety stają się „sukami”? O tym ten artykuł.

To był piątek, piękny letni dzień i moje ostatnie szkolenie w czasie lata. Potem już tylko wakacje. Już prawie 20 lat rozwijam innych więc rzadko kiedy mnie coś zaskakuje. Ale zawsze czegoś uczy.

Na szkoleniu grupa młodych niesamowitych osób, pracujących w startup’ie modowym ostatnio z wielkim zastrzykiem gotówki od inwestora – wymarzona praca dla wielu kobiet! I wśród nich ONA – szefowa oddziału polskiego. Związana z firmą od jej początku, prawie 5 lat, z wielkim sukcesami.

Tym razem szkolenie było z tych miłych i przyjemnych. O tym jakim typem osobowości jesteśmy, jaki ma to wpływ na nas, na innych, na współpracę w zespole. Zawsze to szkolenie budzi wiele pozytywnych emocji, ludzie chcą się o sobie dowiadywać, jest wesoło ale i głęboko.

Ale nie tym razem…

Już przy drugim ćwiczeniu ONA atakuje słownie najpierw swoich kolegów. Niby nie na poważnie, ale jednak trudno wyrazić inną opinię niż jej. Kiedy zarządzam jako trener sytuacją, aby ataki nie wpłynęły negatywnie na uczestników, którym jest trudniej sobie z tym poradzić – ONA zmienia kierunek. Teraz celem jej ataków jestem ja. Już dawno nie musiałam odpierać tak wiele ataków. Kiedy dodatkowo masz przed sobą 40 innych uczestników szkolenia bacznie obserwujących naszą grę, staje się to trudniejsze. Bo musisz dbać nie tylko o Nią ale i o innych uczestników. W końcu udaje się ją przełamać, ONA rozumie, że nie musi ze mną walczyć.

Na koniec szkolenia podchodzi do mnie i gratuluje mi super szkolenia. Ja dziękuję, ale i mówię „Chciałabym Cię o coś szczerze spytać”. Ona wyczekuje pytania. Pytam – „Czy coś się u Ciebie trudnego dzieje w życiu? Czy coś Cię mocno frustruje?”. Ona jest chyba zszokowana moim pytaniem. Więc dodaję – „Podczas dzisiejszego szkolenia miałaś bardzo dużo atakujących komentarzy. Ja jako doświadczony trener sobie z tym poradzę, natomiast zawsze zastanawiam się skąd w kimś tyle agresji. I z czystej troski o Ciebie pytam czy coś się dzieje?”.

Chyba już dawno nikt jej o to nie pytał…. W jej oczach stają łzy. Ta agresywna silna kobieta stoi przede mną całkowicie bezbronna. W końcu bez zbroi, którą musi nosić cały czas. I odpowiada przez łzy: „Nawet nie wiesz, jak jest mi trudno być silną w gronie szefów mężczyzn”. I okazuje się, że całkiem niedawno w związku z rozwojem firmy dołączył do ich grona doświadczony menedżer – mężczyzna. Właściciel (też mężczyzna) nagle zachwycił się nowym nabytkiem menedżerskim. Jej zdaniem Ona poszła “w odstawkę”.  Nagle jest pomijana w pewnych spotkaniach, mailach…. Powiedziałaby mi więcej, ale właśnie podszedł do nas Właściciel. I ONA znów założyła Zbroję. Znów jest silna. Aż ja jej w tej jej sile nie poznaję….

Kiedy żegnamy się już mówię jej tylko “Dbaj o siebie”. ONA znów, bez zbroji, przez łzy mówi “Nawet nie wiesz ile mnie kosztował ten sukces, jak ciężko na to pracowałam”. Odpowiadam “Wyobrażam sobie. Znam wiele kobiet sukcesu takich jak Ty i wiem jak ciężką drogę przechodzicie aby tam dojść. Co więcej,  z wieloma z nimi pracowałam nad ich poczuciem pewności siebie, bo mimo wielkich sukcesów ten brak wiary w siebie powodował, że wydawało im się, że muszą coraz mocniejszą zbroję zakładać, aby zasłużyć na swój awans, pozycję”

Stawały się sukami, których sukcesów i zdania nikt nie kwestionował.

Tylko kto chce być suką?

Więc się wypalały….

Same rezygnowały. Albo rodziły dzieci i nigdy już tam wracały na swoje “super stanowiska”.

Choć w sercu tak naprawdę cierpiały bo miały tyle do zaoferowania, tylko nie potrafiły sobie poradzić w twardym świecie biznesu, który nadal jest jeszcze męski. A przynajmniej na górze. I kobiecie wydaje się, że aby tam odnieść sukces musi być twarda. Twardsza niż wszyscy mężczyźni.

Kiedy jednak kobieta uczy się swojej własnej mocy, buduje silne poczucie własnej wartości, poznaje zasady odnajdywania się w świecie biznesu bez stawania się suką – odzyskuje wiarę, że można iść wysoko, w pełni wykorzystywać swój potencjał i z miłością spojrzeć w swoje odbicie w lustrze.  Nie sprzedać swojej duszy.

JEJ powiedziałam że nie może płacić takiej ceny za swój sukces. Bo albo zrezygnuje, albo zapłaci za to zdrowiem. Jest inna droga i tej chciałabym ją nauczyć.

Podsumowuję tan artykuł dwoma apelami do Ciebie:

Apel 1 – Kiedy idziesz już na szczyt – proszę, proszę (!) – nie zmieniaj się w sukę. Nie warto.

Apel 2 – Nie odpuszczaj w wykorzystaniu Twojego potencjału tylko dlatego, że wydaje Ci się, że musisz stać się kimś, kim nie chcesz. Jest na to inny sposób! I tego sposobu chcę Cię tutaj uczyć.

Proszę, prześlij ten artykuł kobietom, które Twoim zdaniem obecnie płacą za wysoką cenę za to, co chcą osiągnąć w swoim życiu, albo tym, które z życia zrezygnowały, bo się tej ceny boją…

 

Pamiętaj, żyj na 100! Na mniej nie warto!

Ela

Chcesz zostać swoim coach'em?

Zapisz się na "Self Coaching Program"